Odwiedza nas 822 gości oraz 0 użytkowników.

JEŚLI MASZ CIEKAWY TEMAT, ZDJĘCIE LUB FILM ZADZWOŃ 713 173 299 lub napisz redakcja@roland-gazeta.pl

 

Dzisiaj jest: 22 Styczeń 2017    |    IMIENINY: Anastazy, Wincenty, Wiktor

SERWIS ELEKTRONARZĘDZI, KOS, KOSIAREK…

Prowadzimy serwis elektronarzędzi i narzędzi spalinowych oraz sprzedaż sprzętów używanych. Czytaj więcej

...ORGANIZATOR PRACY BEZPIECZNEJ -…

W konkursie „Pracodawca - Organizator Pracy Bezpiecznej 2016”, organizowanym przez... Czytaj więcej

CZĘŚĆ RADNYCH ŹLE, MIESZKAŃCY…

Wczoraj opublikowaliśmy list mieszkańca gminy Malczyce, który odniósł się do... Czytaj więcej

KONTROWERSJE WOKÓŁ KLIPU ZESPOŁU…

Od kilku dni wielbiciele zespołu Dylemat z Malczyc mogą obejrzeć... Czytaj więcej

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Biografia 00„Z podniesionym czołem, śmierć powitam. Chwały nie czekam, lecz o pamięć błagam” - czytamy na okładce biografii Józefa Falkowskiego, pierwszego Przewodniczącego Powiatowej Rady Narodowej w Środzie Śląskiej, mieszkańca Przedmościa.

Spotykamy się z Robertem Falkowskim, mieszkańcem Warszawy, który przyjechał ze stolicy, by podzielić się z nami niezwykłą biografią, którą sam przez lata tworzył. Niezwykle rzeczowa i szczegółowa, opisuje i przedstawia losy dziadka pana Roberta, Józefa Falkowskiego, pierwszego Przewodniczącego Powiatowej Rady Narodowej w Środzie Śląskiej, mieszkańca Przedmościa, którego śmierć, jej okoliczności, a także miejsce pochówku, do tej pory owiane są tajemnicą. Jak mówi podczas rozmowy autor, zamysłem powstania biografii była postać dziadka.

- Osobiście nie miałem okazji i przyjemności poznać mojego dziadka, natomiast z opowieści mojego ojca i babci, matki, która również go poznała, to była nieprzeciętna postać - taka w sumie bezkompromisowa jeśli chodzi o pewne poglądy, swoje stanowisko. Wiedziałem jedynie, że został zamordowany, że zginął zaraz po wojnie za swoje poglądy i przede wszystkim za działalność podczas okupacji - mówi pan Robert. - Jako mały chłopak bawiłem się pamiątkami dziadka, Krzyżem Virtuti, Krzyżem Walecznych. Wcześniej ojciec opowiadał mi kilka zdarzeń z czasów okupacji. Pojawiały się pytania, dlaczego nie mogę pójść na grób dziadka, by zapalić świeczkę. Ojciec przekonywał, że nie można na zewnątrz o tym mówić - dodaje.

Odtajnione teczki i pierwsze przebłyski nadziei

Kiedy w latach osiemdziesiątych Solidarność zaczęła ujawniać fakty z tamtych lat, pojawia się pierwsza nadzieja, na poznanie prawdy.

- Po śmierci ojca, po ponad dziecięciu latach matka przekazała mi rzeczy po ojcu, w tym pamiątki po dziadku. Zacząłem rozgrzebywać, sprawdzać i tak się zaczęło. To był straszny koszmar - mówi Robert Falkowski.

Pierwsze dokumenty pokazujące losy dziadka, który w czasie nalotu we wrześniu 1939 roku zostaje rany odłamkiem w głowę i w efekcie przez całe życie ma sparaliżowaną prawą rękę, są szczątkowe i wyrywkowe. Pan Robert zaczyna poszukiwania, odwiedzając kolejne miejsca i instytucje, które mogą dostarczyć kolejnych, cennych informacji na temat losów Józefa Falkowsiego.

- Odwiedziłem cmentarz tam, gdzie miał być pochowany, areszt śledczy w Warszawie, prokuraturę we Wrocławiu, rejestr aresztowanych. Poruszałem się trochę jak po omacku, po błędnych skałkach. To był początek lat dziewięćdziesiątych, to wszystko było bardzo trudne i straszne - opowiada pan Robert. - Za każdym razem pojawiały się informacje, jakbym dostawał pałką w głowę, jakiś prokurator na mnie krzyczał, że dziadek był wrogiem ludu. Pojawiła się możliwość wyjaśnienia wszystkiego dzięki ustawie z 19991 r.
o zadośćuczynieniu i uznaniu za nieważne wyroków stalinowskich -
dodaje.

Najtrudniejsze elementy i przeszkody w poszukiwaniach

Zapytany o przeszkody, jakie napotkał na swojej drodze, Robert Falkowski wspomina o ludziach, których spotkał.

- Ogromne trudności spadają na mnie z zewnątrz. Chociażby stanowisko komendanta i naczelnika więzienia aresztu śledczego we Wrocławiu, czy prokuratora wojewódzkiego we Wrocławiu. Nie rozumiałem co do mnie mówią, o wrogu ludu, o przeciwniku państwa. Później wszystko się wyjaśniło, kiedy dotarły akta, kiedy zobaczyłem, o co dziadek był oskarżany. I to był straszny szok. Istniały specjalne wydziały UB, które zajmowały się preparowaniem dokumentów, organizacją procedur oskarżania o często wyimaginowane rzeczy, wymuszane siłą i torturą podpisywanie oświadczeń - opowiada pan Robert.

Kolejne elementy, które zaczynają tworzyć pewną całość odsłaniając następne mroczne elementy związane
z aresztowaniem i przetrzymywaniem dziadka w areszcie śledczym, czy też niewyjaśniona do tej pory śmierć Józefa Falkowskiego, czynią tę biografię tragiczną i przerażającą.

- W świetle tych informacji wszystko zaczęło inaczej wyglądać. I z jednej strony smutek i rysa na wizerunku mojego dziadka zaczęła się wygładzać i przeszła w takie myśli - ile cierpienia musiał znieść, ile tortur, ile bicia w ostatnich dniach. Ileż strasznego bólu w tym wszystkim było - mówi pan Robert. - Drugi najtrudniejszy moment, który do dziś nie został wyjaśniony, to sam moment śmierci dziadka. To też jest straszne. Dziadek od 1939 roku w głowie nosił odłamki bomby w wyniku bombardowania wrześniowego. I miał niewładną prawą rękę. Tuż przed aresztowaniem miał pierwszy wylew, a po aresztowaniu drugi, już po osadzeniu w areszcie śledczym. Leżał na oddziale szpitalnym więzienia we Wrocławiu. Pojawiła się opinia lekarza więziennego, niejakiego Leitnera Izaaka, który mówi, że nie ma przeciwwskazań do dalszego aresztowania, bo tak jak leżałby sparaliżowany w domu, równie dobrze może leżeć w więzieniu - opowiada.

Schorowany i sparaliżowany Józef Falkowski zostaje konwojowany do Warszawy. Decyzją lekarza nie ma przeciwwskazań do podróży pociągiem. Jedyne co ważne, by pacjent przebywał w pozycji leżącej. Co działo się później? Trudno powiedzieć. Losy Józefa Falkowskiego do tej pory nie zostały wyjaśnione.

- W akcie zejścia dziadka widnieje informacja, że zginął w czasie próby ucieczki, kiedy ponoć przeskoczył metrową barierkę oddzielającą wagony, wpadł między bufory pod koła pociągu - mówi pan Robert.

W głowie kołacze się jednak pytanie - jak? Jak to możliwe, aby sparaliżowany i schorowany człowiek podróżujący w pozycji leżącej sam wyskoczył z pociągu, podejmując próbę ucieczki? I gdzie znajduje się ciało Józefa Falkowskiego? Dla pana Roberta koszmarna niemoc w udowodnieniu, znalezieniu czegokolwiek wydaje się być czymś niezwykle przygnębiającym, a jednocześnie mobilizującym do dalszych poszukiwań w dążeniu do poznania prawdy.

Upamiętnienie historii Józefa Falkowskiego

- Od 1945 roku mój dziadek, ojciec, moja babcia mieszkali w Przedmościu. Dziadek był komisarzem ziemskim w Środzie Śląskiej. Mieszkał przy dawniejszej ulicy Bieruta 22 (obecnie Świdnickiej). W 1948 roku został jednogłośnie wybrany Przewodniczącym Powiatowej Rady Narodowej. W Przedmościu był aresztowany - opowiada Robert Falkowski.

Aby uczcić pamięć Józefa Falkowsiego, aby zachować ją dla potomności, na łamach naszej gazety, pod honorowym patronatem Witolda Rutkowskiego (mieszkańca wsi Święte), byłego przewodniczącego rady powiatu średzkiego, publikować będziemy kolejne odsłony biografii, autorstwa jego wnuka, Roberta.

- Publikacja na łamach gazety jest formą upamiętnienia historii człowieka związanego ze Środą Śląską, który do końca wypełniał szczególnie ostatnie rozkazy dowództwa Armii Krajowej - wyjaśnia autor.

Zachęcamy Państwa do śledzenia na łamach naszej gazety historii Józefa Falkowskiego, mieszkańca Przedmościa, zarządcy ziemskiego w Środzie Śląskiej i Pierwszego Przewodniczącego Powiatowej Rady Narodowej w Środzie Śląskiej.

Panu Robertowi życzymy spokoju i szczęśliwego zakończenia batalii o przywrócenie dobrego imienia dziadka.

Iza Szczygieł Fot. isz

Biografia 1

Biografia 2

Biografia 5

Biografia 3

Biografia 4Na spotkaniu w średzkim starostwie, z prawej:
starosta średzki Sebastian Burdzy, Robert Falkowski,
były przewodniczący rady powiatu Witold Rutkowski,
red. naczelny gazety "Roland" Wiktor Kalita.

Komentarze  

+1 # hm,, 2016-12-12 13:00
dziadek to nie byłby zadowolony z takiego "patronatu",przecież były przewodniczący był w PZPR,tam zaczął swoją karierę...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
0 # przecież 2016-12-12 12:49
ubecy mówią,że była "kultura"...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować

Dodaj komentarz

Wulgaryzmy - to wyrazy lub wyrażenia, będące dosadnym, ordynarnym określeniem zjawisk, które można nazwać, używając słów neutralnych stylistycznie. Nie są konieczne aby wyrazić swoje uczucia, pragnienia czy poglądy!

Niedopuszczalne jest umieszczanie na łamach forum serwisu postów sprzecznych z prawem polskim i międzynarodowym, związanych z pornografią, używkami, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej itp. oraz treści faszystowskich, wulgarnych, propagujących przemoc, obrażających uczucia religijne, naruszających prawa autorskie lub prawa innych osób itp. Przypadki łamania prawa mogą być zgłaszane właściwym służbom.

Cenimy wolność słowa, ale z poszanowaniem godności. Nie wyśmiewaj i nie obrażaj. Nie prowokuj i nie atakuj nikogo swoimi wypowiedziami. Komentarze naruszające regulamin mogą być usuwane. Traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany.


Kod antyspamowy
Odśwież

Co? Gdzie? Kiedy?

Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
24
25
26
30
31

Najnowsze komentarze

  • Mały
    Skoro nauczyciele tak super uczą ,to dlaczego rodzice muszą brać dla swoich dzieci korepetycje ???Biedni ...

    Czytaj więcej...

     
  • Pharmd714
    Hello! cialis online pharmacy http://www.cia9online.com/#4.html

    Czytaj więcej...

     
  • Edzio Malina
    jak zapobiec takim działaniom ? hmmm Edzio zamontowałby monitoring, czy to drogie ? jeśli policzyc ...

    Czytaj więcej...

     
  • STAŻYSTA
    Szanowny eryku poczekaj jeszce 5-10 lat i zobaczysz że nikt do pracy w szkole nie przyjdzie,nauczyciel ...

    Czytaj więcej...

     
  • eryk
    jężęli tak żle to czas zmienic prace

    Czytaj więcej...

Polecane filmy

Google plus Box

Facebook Box